Search
  • Anna Russell

NO DEPOSIT OPTION – gdzie jest haczyk?

Stosunkowo niedawno niektóre agencje mieszkaniowe wprowadziły oferty wynajmu mieszkań bez konieczności wpłacenia depozytu, ogłaszając je jako ‘Zero Deposit’ lub ‘No Deposit Option’ (NDO).

Z pewnością zachęca to wielu lokatorów do korzystania z ofert tych agencji, ponieważ koszty początkowych opłat są kusząco niskie. Jeśli zamierzają oni wynająć mieszkanie, gdzie czynsz wynosi np. £1,300 musieliby zapłacić miesięczny czynsz z góry oraz depozyt, zatem w sumie £2,600, oczywiście już bez dodatkowych opłat administracyjnych, które zostały zniesione od 1 czerwca 2019 przez nową ustawę.


Owszem, jest to duże odciążenie dla budżetu lokatorów, trzeba jednak pamiętać, że brak depozytu musi w jakiś inny sposób zabezpieczyć landlorda na wypadek, gdyby po zakończeniu najmu mieszkanie wymagałoby napraw, pokrycia zaległości czynszowych lub niezapłaconych rachunków. I tu dochodzimy do sedna sprawy.


W ramach tej opcji, lokator musi wpłacić bezzwrotną kwotę wysokości tygodniowego czynszu, dla odpowiedniej firmy. U naszych przykładowych lokatorów, byłaby to kwota £300. Zatem suma opłat początkowych wyniesie w tym przypadku £1300 (miesięczny czynsz opłacony z góry) oraz £300 'No deposit option fee' (wartość tygodniowego czynszu), czyli razem £1,600, a nie £2600, jak w przypadku standardowego wynajmu. Co roku, lokator odnawia tę polisę płacąc tzw. ‘renewal fee’ w kwocie około £30. Na dzień dzisiejszy, tylko jedna z tych firm ceduje te opłatę na landlorda.


Z jednej strony, opcja ‘Zero Deposit’ jest korzystna zarówno dla lokatora, jak i dla landlorda. Lokator zamiast miesięcznego depozytu, wnosi tylko ekwiwalent tygodniowej wartości czynszu. W naszym przykładzie lokatorzy zaoszczędzili £1,000. Natomiast landlord, w przypadku uzasadnionych roszczeń z tytułu poniesionych szkód spowodowanych przez lokatorów, może uzyskać odszkodowanie do maksymalnej wartości 6-tygodniowego czynszu, które wypłaci mu firma. Oczywiście odbywa się to na podobnej zasadzie jak w przypadkach formalnych sporów o depozyt, czyli wymaga przedłożenia odpowiednich dowodów oraz rozstrzygnięcia przez niezależnego 'adjudicatora' (czyli odpowiednią osobę z kwalifikacjami prawnymi).


Druga strona medalu jest taka, iż w rezultacie, roszczenia te będą egzekwowane od lokatorów. Ponadto, trzeba pamiętać, iż zapłacona kwota tygodniowego czynszu na poczet ‘No Deposit Option’, jest bezzwrotna i w żaden sposób nie pokrywa ewentualnych strat.

W linku poniżej można przeczytać na temat jednej z takich spraw: https://thenegotiator.co.uk/romans-no-deposit-option/


Zatem jak widzimy, są plusy i minusy NDO.


Plusy


Plusem są niezaprzeczalnie niższe koszty wstępnych opłat, co jest bardzo istotne zwłaszcza dla osób, które nie dysponują odpowiednim budżetem. Odzyskanie depozytu z poprzedniego miejsca zamieszkania często nie odbywa się tak szybko jak teoretycznie jest to określone (10 dni). Często toczą się długie, trwające nawet do 4 miesięcy, spory o depozyt, wymagające rozstrzygnięcia przez odpowiedni ‘deposit protection scheme’ gdzie depozyt był zarejestrowany. Natomiast depozyt na nowe mieszkanie trzeba wpłacić przed otrzymaniem kluczy. Zatem super, jeśli nie jest on wymagany.


Minusy


Wpłata NDO jest bezzwrotna, a także nie będzie wliczona w poczet ewentualnych strat z tytułu roszczeń wniesionych przez landlorda. Gdyby obliczone straty wykazały maksymalną kwotę dozwoloną w tym systemie, czyli 6 tygodniową wartość czynszu, może okazać się, że takich pieniędzy lokator fizycznie nie posiada, co spowoduje dodatkowy stres i konieczność zadłużenia się. Natomiast w najgorszym wypadku, jeśli firma nie otrzymawszy roszczonej kwoty złoży pozew sadowy, koszty mogą okazać się jeszcze wyższe. Podczas, gdyby depozyt był wpłacony, te straty byłyby odliczone z dostępnych już pieniędzy.


Powyższy artykuł przedstawia NDO z perspektywy lokatora i nie wyczerpuje tematu.

Zainteresowanych zachęcam do pozostawiania komentarzy lub kontakt z firmą.



Pozdrawiam

Anna Russell

6 views1 comment

2020 Polish Advice Point